Dozwolone od lat pięćdziesięciu

16 sierpnia miałam przyjemność spotkać się z członkami parzęczewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zostałam przez nich bardzo miło przyjęta. Podczas spotkania porozmawialiśmy między innymi o funduszach, chęci do działania i „rekrutacji”. 

Człowiek – zwierzę stadne 

Członkowie naszego UTW uważają, że człowiek przez całe życie się uczy, a każde nawet najmniejsze doświadczenie jest dla nas jakąś lekcją. Podczas spotkania łatwo było zauważyć więź, jaka łączy tych ludzi oraz panującą tam przyjazną i rodzinną atmosferę. Sami uczestnicy, pytani o genezę pomysłu na tę inicjatywę, odpowiedzieli, że z jednej strony wynikało to z potrzeby samorozwoju, z drugiej zaś z chęci spędzania czasu z innymi ludźmi. – Człowiek jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje być w grupie – trafnie ujął to Pan Antoni. – My mamy bardzo dobrze dobraną i zgraną grupę. Organizujemy wiele wspólnych zajęć, dzięki czemu czujemy się ze sobą swobodnie, a dodatkowo czujemy się jakoś potrzebni, ponieważ dzieci (i w wielu przypadkach wnuki) już są dojrzałymi ludźmi i mają własne życie. A my czujemy, że żyjemy – tłumaczył.

Kwestie organizacyjne  

Skład grupy jest praktycznie stały. Uczestnicy wspólnie podejmują działania i decyzje. Jak się okazuje, nasz gminny UTW to jeden z nielicznych, w których koordynatorem jest osoba z tak zwanego pokolenia baby boomers (osoby urodzone w latach 1946-1964), co pomaga w decydowaniu, ponieważ osoba prowadząca jest na tym samym etapie rozwoju, co pozostali członkowie stowarzyszenia (dzięki czemu wszyscy wspólnie mogą ustalać swoje plany i decydować, czego chcą się uczyć). Członkowie UTW uczą się od innych osób (np. korzystania z komputera czy ziołolecznictwa) oraz od siebie nawzajem (np. jedna pani przypominała drugiej, jak się robi na drutach, co pomogło im obu przetrwać czas pandemii).  

Ważnym organem jest składająca się z 7 osób rada programowa, która m.in. zajmuje się wyszukiwaniem ciekawych pomysłów edukacyjnych dla naszych seniorów. Jak to wygląda? Na początku wszyscy uczestnicy wstępnie rozmawiają, co jeszcze chcieliby zrobić, a następnie wspomniana rada zaczyna szukać najbardziej korzystnych rozwiązań. Jeżeli dany temat chwyta i jest wystarczające grono chętnych, aby go realizować, to tak się dzieje. W przeciwnym wypadku grupa po prostu rezygnuje z tego pomysłu, ponieważ wszyscy chcą, aby działanie w ramach UTW było przyjemnością, a nie zobowiązaniem.  

Stowarzyszenie praktycznie nie jest finansowane w sposób ciągły przez żadną instytucję. Jak wynika z przeprowadzonych przeze mnie rozmów, seniorzy tak naprawdę w większości przypadków sami płacą za pisane przez siebie projekty. 

Elastyczność i swoboda 

Na UTW rok akademicki trwa od października do czerwca, jednak przez pandemię i chęci uczestników ramy te są lekko naginane. Zajęcia nie mają określonego czasu trwania – może to być 45 minut, godzina albo np. godzina i dwadzieścia minut. A jak wygląda sprawa zaliczeń? Uczestnicy piszą testy tylko po konkretnych kursach, takich jak nauka korzystania z komputera czy języka angielskiego. W takich przypadkach na zakończenie przeprowadzany jest egzamin, a potem rozdawane są certyfikaty ukończenia danego kursu.  

Na koniec warto dodać, że nasi seniorzy są otwarci na przyjmowanie do swojej grupy nowych osób, które chciałyby rozpocząć taką edukacyjną przygodę. Zachęcające jest to, że tak naprawdę nie trzeba brać udziału w żadnej rekrutacji, wystarczy mieć ukończone 50 lat, mieszkać w gminie wiejskiej i posiadać chęci do samorozwoju.  

Avatar photo

Maria Banasiak

Jestem absolwentką Szkoły Podstawowej w Parzęczewie. Interesuję się geografią. Najlepiej odnajduję się w tematyce kulturalnej. Z łatwością przychodzi mi poznawanie nowych ludzi i prowadzenie z nimi dyskusji. Jestem osobą ciekawą świata, szybko się uczę, a poza tym straszna ze mnie gaduła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.